W końcu nie ma internetu i cieszy mnie to niesamowicie. Zdążyłam już zapomnieć, jak to jest stać w kolejce do budki telefonicznej, wypraszać od rodziców pieniądze na kartę, skracać smsy do 160 znaków, puszczać “strzałki” do przyjaciół, bo sekundowe naliczanie. Tu na Wyspach Zielonego Przylądka jest mi błogo i beztrosko. Jestem tu zaledwie dziesięć dni, jutro (2 stycznia 2019 roku) płynę dalej, więc żeby za miesiąc nie było, że nieaktualne wrzucam na szybko kilka bieżących przemyśleń i zdjęć. Całkowicie subiektywny wybór tematów, które mam nadzieję…Continue Reading „Ania z Wysp Zielonego Przylądka”

FacebookEmail

Pierwsza część rejsu już za mną. Odcinek z portu Las Palmas na Gran Canarii do portu Mindelo na Wyspach Zielonego Przylądka pokonaliśmy w 7 dni. Będzie mało żeglarsko, bo samo płynięcie nie wymagało zbyt wielu manewrów. Północno-wschodni wiatr prowadził nas jednostajnie od portu do portu. Ale na pewno znajdą się tu więcej niż dwa bosmańskie zdania z dziennika pokładowego. Dzień pierwszy, sobota, 15 grudnia 7:30 Melduję się na jachcie. Szybko zadamawiam się w swojej kajucie, w której jak się później okaże, nie prześpię ani jednej…Continue Reading „Rejs przez Atlantyk część pierwsza”

FacebookEmail

Chciałam emocje to mam. Przez rozpacz po wściekłość. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Pierwszy kryzys Znalezienie łódki przyszło łatwo. Zbyt łatwo być może, bo straciłam czujność. Pochłonęły mnie towarzyskie spotkania u innych załóg, Las Palmas samo w sobie, wycieczki, życie. W tak zwanym międzyczasie pojawiałam się czasem na łódce, żeby wykonać drobne prace i pomóc mojej francuskiej załodze zmobilizować się trochę. Co więcej, szybko dostałam jeszcze trzy inne propozycje: jedną oddałam polskiemu Bartkowi, ponieważ kapitan potrzebował bardziej doświadczonego żeglarza; z drugiej zrezygnowałam, bo nie chciałam być…Continue Reading „Jachtostopowy kryzys – długi, emocjonalny i tylko dla twardzieli”

FacebookEmail

Jachtostop z Fuerteventury jeszcze mnie nie interesuje, bo w Las Palmas na Gran Canarii umówiłam się ze swoją przyjaciółką Skórką. Doleciała do mnie z Polski i spędzamy razem kilka dni. W tak zwanym międzyczasie zaczynam poszukiwania „na poważnie”, nastawiając się, że mam czas do połowy grudnia na znalezienie wymarzonej łódki. Dzień pierwszy W czwartek nieśmiało udaję się do portu w Las Palmas. Obchodzę port, szukam jachtostopowiczów i ich ogłoszeń. Znów czuję się niepewnie wśród kilkuset jachtów i żeglarzy. Szybko dowiaduję się, że miejscem spotkań jachtostopowiczów…Continue Reading „Jachtostop – w portowej pralni”

FacebookEmail

Falstart: Połowa października, Portugalia Połowa października to jeszcze nie jest dla mnie czas na szukanie jachtu. Bardzo chcę odwiedzić Wyspy Kanaryjskie zanim wypłynę, więc  daję sobie czas. Jednak będąc przez kilka dni w Faro, nie mogłam nie udać się do maleńkiego portu, gdzie jachty remontowano. Oczyma wyobraźni, widziałam siebie, jak pomagam przy ich remoncie i umawiam się na rejs z Wysp Kanaryjskich na Karaiby. Pierwsza próba to poranny spacer, aby rozejrzeć się w sytuacji. Jachtów było niewiele, około 50 jednostek, wśród nich kilka krzątających się…Continue Reading „Jachtostop: falstart”

FacebookEmail

Winobranie? Trzymam się dzielnie i jest cudownie, codziennie piję szampana, na lunch jadam śmierdzące sery i chrupiące bagietki, winogrona prosto z krzaczków, mam darmowe opalanie na polu… Taka była wersja dla znajomych. A jak było na prawdę? Winobranie już dawno się skończyło, ale myślę, że nadal warto podzielić się kilkoma przemyśleniami o winogronowej pracy. Wpis jest długi, więc dla tych, którzy lubią przejść do konkretów: Kiedy jechać na winobranie i ile trwa zbiór winogron? Gdzie szukać pracy? Czy trzeba znać francuski? Jak się przygotować? Jak…Continue Reading „Winobranie we Francji”

FacebookEmail

Czy na truskawkach można zarobić na podróż dookoła świata? W Norwegii zarobki są jawne i każdy może sprawdzić ile zarabia jego sąsiad. Postanowiłam sama napisać o tym, ile udało mi się zarobić podczas swojego prawie dwumiesięcznego pobytu w Norwegii. Praca nie była łatwa, ale do trudnych też zaliczyć jej nie mogę. Czasami wkurzały mnie truskawki, którym odrywały się szypułki, innym razem sąsiadka z grządki obok. Ale to były właściwie moje jedyne zmartwienia. O kupie i o dupie Przed wyjazdem miałam pewne obawy dotyczące nie tyle…Continue Reading „Czy zarobiłam na podróż dookoła świata?”

FacebookEmail

Truskawkowa praca Zadanie na dziś: wyplewić chwasty z pola truskawek. Trzy godziny z chłopakami minęły szybko i pomyślałam sobie, że “jakoś to będzie”. Godzinna przerwa na lunch i kawę, a później kolejne trzy godziny na polu truskawkowym. Po powrocie mata i joga, obowiązkowo kilka psów z głową w dół 😉 Podobno kiedyś Lorns puszczał filmik instruktażowy po polsku pt.”Jak zbierać truskawki?”, na takiej starej kasecie vhs. Chciałabym go obejrzeć. A może nagram coś sama 😉 Praca nie jest ciężka, pogoda sprzyja, ale na pewno muszę…Continue Reading „Praca na plantacji truskawek”

FacebookEmail

Wyprawa do Szwecji na zakupy Coraz częściej myślę, że wybrałam miejsce idealne. Idealne również dlatego, że znajduje się jedynie 100 km od granicy ze Szwecją. I wybieram się tam oczywiście z moimi nowymi truskawkowymi znajomymi. Niby wszyscy udajemy, że jedziemy nad słynny szwedzki wodospad Tännforsen, robimy tam nawet mnóstwo zdjęć, ale tak naprawdę wszyscy wiemy, po co przyjechaliśmy do Szwecji… Wiedzą to również Norwegowie, którzy nazywają Szwedów “søta bror” (sweet brother) i jeżdżą do nich na tanie zakupy, które uzyskały nawet swoją nazwę w języku…Continue Reading „Wyprawa do Szwecji po czekoladę, czyli harry handel po norwesku”

FacebookEmail

Niecałe dwie godziny lotu i oto jestem w miejscu nr 1 na moim planie podróży.  Uwielbiam ten stan, gdy jestem w jakimś kraju po raz pierwszy. Z okna samolotu Norwegia przywitała mnie ścianą lasu. Cudownym, zielonym, świeżym lasem. Z lotniska odebrała mnie Ragnhild żona Lornsa, której imię postanowiłam zapamiętać tłumacząc je sobie jako “run hill” (biegnące wzgórze). Przegadałyśmy całą drogę, z czego po norwesku potrafiłam powiedzieć tylko Jeg liker iskrem (Lubię lody) i Jeg liker naturen i Norge (Lubię norweską naturę) 😉 Postanawiam mocno przyłożyć…Continue Reading „Første dag i Norge, czyli pierwszy dzień w Norwegii”

FacebookEmail