Czy zarobiłam na podróż dookoła świata?

Categories Blog

Czy na truskawkach można zarobić na podróż dookoła świata?

W Norwegii zarobki są jawne i każdy może sprawdzić ile zarabia jego sąsiad. Postanowiłam sama napisać o tym, ile udało mi się zarobić podczas swojego prawie dwumiesięcznego pobytu w Norwegii. Praca nie była łatwa, ale do trudnych też zaliczyć jej nie mogę. Czasami wkurzały mnie truskawki, którym odrywały się szypułki, innym razem sąsiadka z grządki obok. Ale to były właściwie moje jedyne zmartwienia.

O kupie i o dupie

Przed wyjazdem miałam pewne obawy dotyczące nie tyle samej pracy, co ludzi tutaj przebywających. Dużo nasłuchałam się o Polakach na emigracji, ale nic się tutaj nie sprawdziło. Towarzystwo było świetne, rozrywkowe, a przede wszystkim każdy miał w sobie jakąś wewnętrzną mądrość i nie poruszał tematów, które mogłyby nas skonfliktować. “Trzeba świrować, żeby nie zwariować” jak to podsumował mój kolega i ta zasada sprawdziła się tutaj dobrze. Najbezpieczniejsze tematy to jednak te “o kupie i o dupie” i na takich rozmowach mijały mi godziny pracy na polu 😉 Doświadczyłam też cudownego uczucia, gdy nie musisz myśleć o niczym poza śniadaniem i kawą, a gotując obiad myślisz tylko o gotowaniu obiadu, a nie planowaniu i organizowaniu kolejnych godzin w ciągu dnia.

Wydatki

Może bilety do Norwegii nie były najlepszą okazją lotniczą w życiu, ale też nie mogłam rezerwować ich wcześniej niż kilka dni przed przylotem i kilka dni przed wylotem. Dodatkowo w jedną stronę wzięłam większy bagaż (32 klo), aby zapakować jedzenie.

Bilety:

Polska-Norwegia 454 pln

Norwegia- Polska 340 pln

Pokój:

65 koron/dzień

29 złotych x 53 dni, czyli ok. 1540 złotych  

Jedzenie:

Na jedzenie w Polsce wydałam ok. 300 złotych.

Co znalazło się w moim koszyku?

Ser, szynka, sucha kiełbasa, pasztet, kawa (dużo kawy!), awokado, masło orzechowe, bakalie, czekolada, batoniki musli, kasza, jaglanka, owsianka, pesto, przyprawy i dwie Żubrówki 0,5l.

Must have z Biedronki

W samej już Norwegii wydałam ok. 900 złotych, ale wśród tych zakupów znalazło się również wino i piwo zakupione w Szwecji.

Co kupowałam?

Gdy patrzę na swoje rachunki wśród moich zakupów znalazło się najwięcej makaronu i czekolady typu nutella 🙂 Poza tym pomidory i fasola w puszce, mięso mielone, lody, bakalie, jogurty, banany, płatki owsiane, mleko, jajka, 2,5 kg ryżu (którego oczywiście nie dałam rady sama zjeść), mąka (często były naleśniki), mrożonki, a pod sam koniec coraz częściej piwko i czekolada (w końcu ile można oszczędzać!).

Razem na jedzenie wydałam 1200 złotych

Tyle o wydatkach. Szybka kalkulacja (ok 3500 pln/2 m-ce) pokazuje, że moje życie w Warszawie czy w turystycznym Helu, wypada znacznie drożej. Oczywiście, na co dzień odżywiam się inaczej i nie zaciskam też tak bardzo pasa 😉

Zarobki

Najniższa stawka godzinowa w Norwegii to 118,15 koron i tyle dostawałam za godzinę swojej pracy. Przy bieżącym kursie 1 nok=0.45 złotych to około 53 złotych za godzinę.

Dostawałam też dodatek wakacyjny, który jednak zrównoważył się z najniższym podatkiem również 10,2 %. Na koniec mały bonus za trudne warunki pracy (trudne, czyli słońce :)).

Przepracowałam 300 godzin i 15 minut. I do Polski przywiozłam prawie 17 000 złotych.

Dużo? Mało?

Na pewno w wielu miejscach w Norwegii mogłabym zarobić znacznie więcej np.pracując w knajpie. To jednak łączy się z wyższymi kosztami utrzymania w mieście.  Co więcej truskawki można zbierać nawet mając focha na cały świat, w knajpie musiałabym głupio szczerzyć zęby 😉

Podsumowanie

  1. Pierwszy i ostatni tydzień były jak wczasy. Prawie nie pracowałam (jeszcze nie było/już nie było truskawek), jeździłam za to dużo rowerem, pływałam kajakiem, leżałam na trawie dłubiąc w nosie i czytałam książki. Na ostatni weekend pojechałam z właścicielem farmy i kilkoma osobami na wycieczkę wzdłuż fiordu i w góry.
  2. Żywiłam się bardzo dobrze. Ale omijałam zachcianki typu jogurt, czekolada, kawa na mieście 😉

3. Za mieszkanie płaciłam mniej niż w Warszawie. Właściwie moje miesięczne wydatki w Norwegii były znacznie mniejsze od tych polskich, więc wyszłam na tym nienajgorzej.

Mój norweski pokój i sala prób zarazem.

4. Zarobiłam więcej niż planowałam, a zmęczyłam się mniej niż inni planowali, że się zmęczę.

Plantacja ekologicznej marchewki. ZA 500 złotych dniówki mogłabym wyrywać te chwasty i przez miesiąc.

W Norwegii mogłabym zostać dłużej. Gdy skończyły się truskawki, przerzuciłam się na pielenie ekologicznej marchewki i brukwi 😉 Za jakiś czas mogłabym przenieść się na kalafior i ziemniaki (!). A później na sortowanie i pakowanie warzyw. Za 500 złotych dniówki mogłabym to robić przez kilka miesięcy. Przyszedł jednak czas na zmiany. Jadę na winobranie do Francji 😉

FacebookEmail

6 thoughts on “Czy zarobiłam na podróż dookoła świata?

  1. Super Ania! Pokazujesz, ze mozna i to z humorem … jak widac nie takie truskawkobranie straszne jakim je maluja 🙂 czekamy na kolejne raporty – tym razem juz z podrozy 🙂

  2. Jeśli po podróży będziesz potrzebowała się odbić od dna (finansowego;), którego oczywiście nie życzę, ale może się zdarzyć to bierz mnie ze sobą na truskawki i winobranie. Można oszczędzić tyle kasy pracując nawet na urzędowej pensji w Wawie przez niedługi czas (sprawdzone!), ale chyba wolę Twój plan na finansowanie pomysłów na życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *