Jachtostop przygotowania

Categories inspiracje, Jachtostop, wyprawa

Poczucie wolności, jakie wiążę z pływaniem po morzach i oceanach, sprawia, że decyduję się jachtostopem przepłynąć Atlantyk. Pomimo choroby morskiej, z powodu której bałtyckie morze niejednokrotnie poznało mnie dogłębnie…W planie Atlantyk i Karaiby, a po drodze Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka i Azory.

Jachtostop co to jest?

Jachtostop to rodzaj taniego podróżowania na jachtach żaglowych. Podobny do tradycyjnego autostopu, jednak zamiast stania na poboczu lub stacjach benzynowych, miejsca na pokładzie szuka się w marinach i portach. Tysiące jachtów pływa po świecie, a część z nich szuka załogi. Najchętniej do obsadzenia nocnych wacht. Im więcej o tym czytam, tym bardziej dociera do mnie, że mogę w ten sposób dotrzeć do niemal każdego zakątka ziemi. Co więcej istnieją takie zakątki, do których mogę dotrzeć tylko i wyłącznie drogą morską.

Darmowa podwózka przez Ocean?

Jachtostop nie jest jednak darmową podwózką przez Ocean. Koszt pobytu na jachcie, zależy od tego jak umówię się z kapitanem. Istnieje kilka możliwości:

  1. Zero. Pierwsza to rejs zupełnie za darmo. Kapitan daje nam jedzenie i spanie, a my pomagając na pokładzie i pod nim odpracowujemy nasz pobyt.
  2. Druga możliwość to składka na jedzenie, paliwo i opłaty portowe. Na wydatki na pewno wpływa apetyt i gust załogi, ale zakładając, że nie będę jadać kawioru na śniadanie może nie będzie najgorzej. Tym bardziej, że te dwa ostatnie punkty dosyć często pokrywane są przez kapitana, ponieważ są one niezależne ode mnie. Do tego muszę pamiętać o odprawach, które kosztują sporo i tylko od dobrej woli skippera zależy czy za mnie zapłaci. Jeśli będę żeglować po różnych krajach na pewno nie uniknę i tej opłaty.
  3. Ostatnią możliwością, której w ogóle nie biorę po uwagę, jest opłata za dzień na łodzi. Jest to popularna forma poszukiwania załogi, ale rejs wychodzi wówczas drożej niż przelot z Europy na Karaiby. Tutaj ceny sięgają 20-40 dolarów za dzień. Licząc trzy tygodnie rejsu przez Atlantyk wychodzi już 420-840 dolarów.

Pobyt na Karaibach

Przebywanie na Karaibach też do najtańszych nie należy. Rozwiązania szukam na portalach workaway.info i helpx.net, gdzie będę mogła popracować przez kilka godzin dziennie w zamian za nocleg i wyżywienie.

Co mnie czeka?

Ciemne strony

Czytam sporo relacji o jachtostopie i co jakiś czas odkrywam również ciemne strony tej podróży. Niby doskonale zdaję sobie sprawę na co się decyduję, bo brałam już udział w bałtyckich rejsach i oddawałam Neptunowi, co jego, niemal za każdym razem. Ale do tego dochodzi jeszcze kilka spraw:

  • Mam spędzić minimum trzy tygodnie 24/7 na pokładzie małego jachtu z grupą zupełnie obcych ludzi.
  • A przy tym nie będę miała żadnej możliwość opuszczenia łodzi, no nie wysiądę przecież w najbliższej marinie, bo najbliższa będzie za kilka tysięcy mil morskich.
  • Domyślam się również, że prawdziwy charakter swoich współzałogantów poznam dopiero po kilku dniach żeglugi lub podczas sztormu na przykład. A chyba nie ma nic gorszego niż foch i niedomówienia.
  • Czeka mnie dużo odpowiedzialności, stresujących sytuacji i nieregularny sen, czyli dzienne i nocne warty.
  • Jeszcze raz powtórzę: nocne wachty, z powodu których skipperzy decydują się podobno na zabranie jachtostopowicza.
  • Limitowany dostęp do wody pitnej, a co za tym idzie ograniczony dostęp do prysznica.
  • Dużo czasu wolnego, podczas którego nie zawsze będę mogła robić, co mi się wymarzy (złe warunki pogodowe, choroba morska).
  • Zimno, mokro, buja, chce się wymiotować.

Kilka pozytywów

Choroby morskiej nie uniknę, ale poza bliskimi spotkaniami z Neptunem czeka mnie też kilka przyjemnych sytuacji:

  • Swoboda… wolność… i godziny na przemyślunki.
  • Mogę dotrzeć do miejsc niedostępnych samolotom czy samochodom. Wychodzę z założenia, że im trudniej jest się gdzieś dostać, tym bardziej unikalne rzeczy spotkam na miejscu.
  • Nauka żeglarstwa w praktyce. Denerwuję się gdy mam przyszyć guzik, ale gdy będzie trzeba mogę i cerować żagle. Czyszczenie i konserwacja pokładu, oto codzienne zajęcia załogantów.

Co będę robić na jachcie?

Na łodzi zawsze jest coś do zrobienia, a skoro mam płynąć niemalże za darmo wypada jednak pomóc. Ta pomoc często zaczyna się już przed wyruszeniem w rejs, czyli od zrobienia zapasów. A później wyobrażam sobie polerowanie nierdzewki, porządki w kambuzie, wachty, szycie żagli nawet. Wiem, jak zachować się podczas manewrów, ale nie liczę na to, że kapitan odda mi ster w moje ręce w porcie czy podczas ciężkich warunków.  Na to jeszcze przyjdzie czas… myślę sobie.

Pomimo wszystko mam nadzieję, że będę potrafiła dogadać się z ludźmi o odmiennych charakterach, polubię przebywanie na małej przestrzeni, a wiatr i deszcz padający poziomo nie zrobią na mnie wrażenia. Obawiam się jedynie silnej choroby morskiej, ale na tę okoliczność zabiorę ze sobą ziemniaki (!). Tak ziemniaki właśnie, aby nie mieć pustego żołądka, gdy już absolutnie nic nie będzie chciało mi przejść przez gardło. 3 kilo ziemniaków i Atlantyk jest mój.

Doświadczenie

Doświadczenie na jachcie na pewno zwiększa szansę na znalezienie się wśród załogantów. Ale z tego, co czytam, wcale nie jest koniecznie. Moje doświadczenie jest niewielkie, ale umiem zawiązać proste węzły i wiem, że szot to wcale nie tylko kieliszek wódki. Wiem też, że atlantyckie fale służą mi lepiej niż bałtyckie. Niemniej zastanawiam się trochę czy nie zacząć od krótszego rejsu na trasie Portugalia-Wyspy Kanaryjskie. Taki rejs trwa tydzień, więc polecam każdemu, kto chce sprawdzić reakcję swojego organizmu na bujanie.

Przydatne umiejętności

Bardziej niż wiedza żeglarska liczy się charakter i kilka umiejętności, które intensywnie nabywam i szlifuję w ostatnim czasie. Umiejętności, które mogą mi pomóc:

    1. Gotowanie. Nie jestem może mistrzem patelni, ale gdy trzeba potrafię poczarować w kuchni. Kilka prostych i sprawdzonych na rejsach dań znam i na pewno się nimi pochwalę.
    2. Do złotej rączki mi daleko, ale śrubokręt w ręku trzymałam nie raz, a małe paluszki poradzą sobie z każdą śrubką na pokładzie.
    3. Znam kilka języków obcych: angielski, hiszpański, włoski, przydadzą się na pewno!
    4. W ogłoszeniach pojawiają się rodziny z dziećmi, więc liczę, że ze swoim pedagogicznym doświadczeniem zawsze będę mogła zostać oceaniczną nianią 🙂
    5. Śpiewam i gram, a na każdym jachcie zawsze się znajdzie miejsce na gitarę.
    6. No i gadam. Muszę tylko zrobić dobry research, czy to bardziej pomaga czy przeszkadza 🙂

Przygotowanie żeglarskiego CV

Przejrzałam kilka CV ogłaszających się osób i przystąpiłam do sporządzenia własnego. Zdjęcia, zupełnie przypadkiem zrobiła mi znajoma pani kapitan (pani komandor już teraz właściwie), która posiada w domu dużo żeglarskich gadżetów. Uznałam, że lepiej abym na profilowym wystąpiła z sekstantem zamiast z trąbką 😉 [Wpis o żeglarskim CV wkrótce.]

Jak znaleźć jacht?

Chcę żeglować, teraz tylko muszę znaleźć kogoś, kto zabierze mnie na swój pokład. „Jak i gdzie znaleźć taki jacht?” to pytanie krąży w mojej głowie od jakiegoś czasu. Metod jest kilka i zamierzam wykorzystać je wszystkie na raz. Niewątpliwie muszę też spełnić dwa warunki: albo mieć dużo czasu, albo dużo szczęścia.

1. Kontakt bezpośredni, czyli rozmowa twarzą w twarz.

Ponieważ przez dłuższy czas będę u znajomych na Fuerteventurze plan jest prosty. Pójdę do mariny i będę chodzić po kejach, od jachtu do jachtu, pytając, czy nie potrzebują kogoś do pomocy. Wyczytałam już, że mogę mieć sporą konkurencję… Więc na pewno niezbyt roztropne będzie pytanie „Cześć, mogę z Wami płynąć?”. Ale ponieważ z gadaniem problemu akurat nie mam, zacznę od rozmowy o jachcie itp. a na zapytaniu o miejsce wśród załogi kończąc.

Wieczorem, zostaje mi portowa tawerna, mam nawet swoją ulubioną w Corralejo, w której spędziłam już wiele wieczorów pracując kilka lat temu na Fuerteventurze. Każda marina ma takie miejsce, w którym przesiadują wszyscy żeglarze. Liczę na to, że moja wrodzona pewność siebie, uśmiech na twarzy i pozytywne nastawienie pomogą. Nie będę cwaniakować, ale chcę pokazać, że mi zależy.

2. Wywieszenie ogłoszenia. A najlepiej kilku ogłoszeń w widocznych miejscach. W knajpie, w witrynie żeglarskiego sklepu, w pralni czy na tablicy ogłoszeń po prostu. Przygotowałam już swoje ładne żeglarskie CV z kolorowymi zdjęciami, w dwóch wersjach językowych, które dodatkowo zalaminowałam.

3. Szukanie w  Internecie. Znalazłam kilka sprawdzonych portali, na których kapitanowie szukają załogi.

Aby uzyskać możliwość kontaktu z właścicielami jachtów musimy założyć swój profil, czasami trzeba też za to zapłacić. Nie wiem jeszcze czy będę poszukiwać tą scieżką, ponieważ nie mam dośwaidczenia w rejsach oceanicznych, a przeglądając profile innych osób tylko takie znajduje. Tym samym na starcie mam mniejsze szanse. Tak na prawdę nie mogę też za bardzo zobaczyć łajby, na której mam spędzić 3 tygodnie, a jedyny kontakt z załogą odbywa się przez skype.

4. Regaty

Moja szansa na znalezienie łodzi może wzrosnąć, jeśli znajdę się w porcie podczas regat. Zaglądam, więc sobie ostatnio i szukam terminów regat. O tu:

www.sailingrallies.com
www.worldcruising.com
www.cruising-vanuatu.com
www.sailindonesia.net/home/home.php
www.worldcruising.com/arc/event.aspx

Cóż, bezpośrednia rozmowa wygrywa. Na miejscu mogę wejść na pokład, poznać kapitana i załogę. Ale nie mówię nie pozostałym patentom. Zostało mi jeszcze trochę czasu.

Kiedy szukać?

Żeglarstwo ściśle zależy od natury, więc w ostatnim czasie zapoznałam się też z żeglarskimi sezonami na świecie. Muszę się zdać na łaskę korzystnych prądów i wiatrów. Więcej skąd, kiedy i gdzie napisałam tutaj.

Oddaj Neptunowi, co jego

Jestem gotowa na moją pierwszą jachtostopową przygodę. Pierwszą, ponieważ jeśli mi się uda chciałabym przekroczyć również Kanał Panamski i udać się do Papui Nowej Gwinei i na Wyspy Salomona.

Tyle na dziś. Przede mną nauka podstaw słownictwa żeglarskiego w języku angielskim i hiszpańskim. Mam nadzieję, że pomoże wśród konkurencji 🙂

A co z moją chorobą morską?

Na pewno nie będę jej zatajać, ale opowiem, jak sobie z nią zazwyczaj radzę. Że mam ze sobą leki i jem ziemniaki 😃 Poza tym po kilku dniach i podczas pracy mój organizm już się przyzwyczaja.

Powodzenia w planowaniu własnego jachtostopu! Jeśli macie jakieś doświadczenia, podzielcie się w komentarzu. Jako, że pierwszy w moim życiu jachtostop dopiero przede mną, z chęcią przeczytam 🙂

Pomyślnych wiatrów!
Ziemianka – żeglarka

Inspiracje:

Mateusz Andrusiak, czyli założyciel facebookowej grupy Jachtostopowicze, czyli My oraz autor filmu „Podróż za jeden uśmiech” dostępnego na jego kanale youtube.

Strona www.noonsite.com mnóstwo przydatnych informacji o portach, marinach i wymogach dla żeglarzy.

FacebookEmail

2 thoughts on “Jachtostop przygotowania

  1. Oceaniczne niania – genialne. Nie wiedziałam że jest tyle stron do jachtostopowania. Im dłużej i więcej Cię czytam tym bardziej nęci mnie taki jachtostopowania. Myślisz że rodziny też zabierają? Igor pewnie miałby problem z nocnymi wachtami. Ania trzymam kciuki za wyprawę!

    1. Dzięki, też trzymam! A pary i rodziny też zabierają, żeby żeglarskie dzieci miały znajomych podczas rejsu 🙂 Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *