Plecak prawie idealny

Categories Blog

Mam przed oczami taki obrazek: mama Celinka, która od kilkunastu lat odprowadza mnie na pociąg relacji Hel-Gdynia. Trasa zawsze ta sama dom-dworzec PKP. Inaczej z Helu wydostać się nie da. Zmieniają się tylko walizki i plecaki. I ja zawsze odrobinę starsza. Były plecaki ze stelażem zewnętrznym, a po nich ze stelażem wewnętrznym, walizki na kółkach w przeróżnych rozmiarach i kolorach, worki żeglarskie i nawet ruskie torby w kratę. Bagaż na jednodniową wycieczkę do babci, słoiki do internatu w Gdyni, lodówka turystyczna z rybami, którą woziłam na studia do Krakowa, plecaki na obozy wędrowne, walizki na roczne pobyty za granicą. Tak, pakuję się i dźwigam różne dziwolągi od kilkunastu lat.

Bagaż podręczny

Teraz chciałabym być takim minimalistycznym, dobrze zorganizowanym podróżnikiem, który zabierze w podróż bagaż, w środku którego będzie posiadał wszystko, czego potrzebuje do życia. Po pierwsze biorę plecak. Plecak nie walizkę, i plecak nie plecaki. Muszę tak się spakować, aby wszystko zmieściło się do mojego bagażu podręcznego. W przypadku braku miejsca w środku zaangażuje wszystkie paski, sznurki, gumki, aby przytroczyć coś do niego. Wyznaję zasadę, że jeśli nie będę musiała dopłacać za nadbagaż, to ile by nie było upychania w podręcznym – wygrałam to.

Porady z internetu

Do mojej podróży pozostały trzy miesiące, więc intensywnie przeglądam portale i blogi podróżnicze, czytam poradniki o pakowaniu i wyborze plecaka. I mam takie przemyślenia, że ja właściwie nie lubię plecaków.

Dlaczego nie lubię plecaków?

  • Po kilku dniach panuje w nim idealny… ale bałagan.
  • Ciuchy żyją swoim własnym życiem i są wymięte.
  • A objętość zajmowanego przez nie miejsca wzrasta wprost proporcjonalnie do liczby dni spędzonych w podróży.
  • To samo, dziwnym trafem, dzieje się również z wagą bagażu, ciężar  kumuluje się wraz z każdą kolejną godziną dźwigania plecaka na plecach.

Przysięgam, zawsze tak mam. No, ale cóż pogodziłam się z tym, że pakowanie i wybór plecaka nie jest tak piękne jak zdjęcie wrzucane na Instagrama. A  ja nie jestem idealnym minimalistycznym podróżnikiem. Spróbuję jednak kupić idealny plecak, aby później się do niego idealnie spakować.

Poszukiwania trwają, a ja wyznaczyłam sobie kilka ważnych kryteriów:

  1. Waga

Dla mnie podstawowa kwestia to waga plecaka, który będę komfortowo nosić podczas podróży. Na forach podróżniczych, różni eksperci są zgodni co do tego, że limit powinien wynosić ⅓ wagi ciała wysportowanej silnej osoby lub ¼ wagi ciala osoby przeciętnej.

Przekładając to na praktykę. Ważę 55 kg, czyli mogę zabrać pomiędzy 14 a 18 kg. Są to oczywiście wartości maksymalne. Postanowiłam to wypośrodkować i wyszło mi ok. 16 kilogramów.

Ważne!  Ta waga dotyczy nie tylko bagażu stałego, czyli tej części, której waga się nie zmienia. Biorę pod uwagę również jedzenie i picie!

  1. Fast and light

Naczytałam się ostatnio dużo o filozofii fast and light i muszę przyznać, że bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Co więcej mam poczucie, że wykorzystywałam tę metodę na długo przed tym, zanim zyskała ona taką fachową, zagraniczną nazwę. Już dawno odeszłam od pakowania sprzętu na każdą możliwą ewentualność. Wychodzę z założenia, że podczas podróży wiele rzeczy będę mogła po prostu po drodze dokupić. Ale to nie zmienia faktu, że szukam rozwiązań maksymalnie uniwersalnych, które sprawdzą się w różnych warunkach pogodowych. Co prawda będę uciekać przed zimą, ale zimne wieczory, deszcz, wiatr, burze, gradobicie i inne cudowne zjawiska atmosferyczne mnie nie ominą.

Na czym polega moja ulubiona filozofia “fast and light”?

Na czerpaniu maksymalnej przyjemności z podróży, podczas której bagaż ma jak najmniej nas ograniczać. Ponieważ mój bagaż ma się stać moim domem przez najbliższe przynajmniej 360 dni, biorę sobie tę uwagę do serca.

Korzyści ze stosowania light and fast:

  • Dotrę dalej. Dźwigając mniej, mogę pokonać większy dystans wykorzystując ten sam nakład sił.
  • Oszczędzam kręgosłup i kolana. Im mniejsz waga plecaka tym mniejsza dewastacja stawów. Zdaję sobie sprawę, że podróżowanie boli i jest przekraczaniem własnych granic. Ale czym innym jest ból mięśniowy (który wynika ze zdrowego wysiłku), a ból stawowy czy nerwobóle związane z nadmiernym przeciążeniem.
  • Lżej oznacza również większą swobodę. Mniejsza waga i mniejszy rozmiar plecaka da mi tej swobody więcej, nie tylko na stromych górskich szlakach.
  • Jestem szybsza. Czasami może to mieć krytyczne znaczenie, jeśli chcę dotrzeć do celu przed zmrokiem czy zdążyć przed burzą…
  • Przyjemność z podróżowania. Gdy jestem mniej obciążona mam siłę i ochotę cieszyć się bardziej, i energię, aby koncentrować nie tylko na walce z ciężarem na plecach.

Waga idealna

Wiem już, do jakiej wagi bagażu muszę dążyć. I redukuję zbędne kilogramy. Dosłownie ważę wszystkie elementy swojego bagażu. Nie całość bagażu, ale jego poszczególne części, wychodząc z założenia, że tylko wówczas będę mogła wyrzucić zbyt ciężkie skarpetki, żelazko, suszarkę, garnki, kubki itp. 🙂

Plecak: kryteria wyboru

Dobrze tyle o bagażu, o którym więcej piszę tutaj. Tymczasem sama waga plecaka jako takiego ma duże znaczenie. Zawsze miałam tendencję do zabierania plecaka zbyt dużego i zbyt ciężkiego (chociaż zdarzało mi się również spakować w nerkę na weekend).

Waga

Zdaję sobie sprawę, że wybór plecaka to kompromis pomiędzy wagą a jakością systemu nośnego. Dobry system nośny waży sporo. Nie spodziewam się, że ultralekki plecak będzie idealnie leżał na moich plecach. A im więcej do swojego plecaka wpakuję, tym lepszy (masywniejszy) plecak będzie mi potrzebny. Paradoksalnie czasem cięższy  plecak (ale z lepszym systemem nośnym) będzie niosło się lżej niż ten ultralekki.

Porządny plecak waży około 1-1,2 kg. Producenci podają też jakie jest maksymalne sugerowane obciążenie plecaka, czyli ile kilogramów wytrzymają moje ramiona.

Pojemność

Jeśli plecak będzie zbyt mały nie zapakuję do niego wszystkiego, i będę musiała korzystać ze wszystkich pasków, troczków, gumek, sznurków. Jeśli będzie zbyt duży, to nie załapie się jako bagaż podręczny, będzie zbyt ciężki i tym samym niepraktyczny. Optymalnym rozwiązaniem na moją podróż jest plecak około 45  litrowy.

Funkcjonalność

Nie chcę szukać swoich rzeczy w jednym wielkim worku, szukam plecaka z bocznymi kieszeniami, przegrodami, z możliwością troczenia, aby raz na zawsze zapanował w nim ład, harmonia i porządek.

System nośny

Chodzę ostatnio po sklepach turystycznych i przymierzam plecaki z obciążeniem. W ciężkim wypakowanym po brzegi plecaku, doceniam zastosowany system nośny. Idealny ma przenieść ciężar na biodra i odciążyć plecy, aby nie były mokre od potu. Wniosek nasuwa mi się jeden: im bardziej zaawansowany system nośny, tym  grubsze i cięższe ramiona plecaka, stelaż i pas biodrowy. Z drugiej strony uproszczony, ale i lżejszy, system nośny oznacza niższy komfort noszenia.

Cena

Pierwsza myśl – skoro ma to być plecak na minimum rok w podróży, to muszę za niego solidnie zapłacić. Gdybym miała pojechać tylko na jednodniową wycieczkę poza miasto, kupiłabym lekki plecak na wyprzedaży w Decathlonie. Ale mnie tych wycieczek “poza miasto” czeka jednak więcej.

Jaki plecak na podróż dookoła świata? Podsumowanie

Staram się znaleźć optymalne rozwiązanie, pamiętając, że nie ma plecaków idealnych. Zwracam uwagę na najważniejsze cechy: wagę, pojemność, funkcjonalność, system nośny i… cenę. Zastanawiam się nad trzema plecakami, które na chwilę obecną uważam za najlepszy wybór (kolejność nie jest przypadkowa):

Osprey Kestrel 48 litrów

Deuter Futura 42

Alpin Lowe Arizone 40

Co Wy na to?

Jesteście szczęśliwymi posiadaczami plecaka idealnego? Macie jakieś patenty? Coś przeoczyłam? Zapraszam do komentowania, podzielcie się swoim doświadczeniem!

FacebookEmail

2 thoughts on “Plecak prawie idealny

  1. Polecam Osprey, bo dają dożywotnią gwarancję!

    „Osprey will repair any damage or defect for any reason free of charge – whether it was purchased in 1974 or yesterday.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *