Surf school w Portugalii – dlaczego wylali mnie z pracy ;)

Categories Blog, inspiracje

Praca w surf school w Portugalii

Na pierwszym planie surferska buda, czyli Water Element surf school. Na drugim kolejna buda, nazwana beach bar 😉

Zupełnie przypadkowo zostałam pomocnikiem w małej surferskiej szkółce w Odeceixe. Historia jest krótka i prosta. Miało być na chwilę, wyszło jak zawsze. Któregoś dnia wybrałam się z Agatą do knajpy po sąsiedzku. Na miejscu Agata dogadywała szczegóły podwózki na lotnisko brazylijsko-niemieckiej parę surferów, którzy akurat kończyli swoją pracę dla surf school. Szybko okazało się, że wyjeżdżając zostawiają na surf campie Holendra Laurenca, zażartowaliśmy, że teraz ja mu pomogę. Ale żart okazał się na tyle dobry, że dwa dni póżniej zaczęłam pomagać w szkółce.

Water Element surf school w Odeceixe.

Noclegu nie potrzebowałam, ale korzystałam z kolacji w restauracji i mogłam pływać na czym chcę i kiedy chcę. Była więc przeprawa kajakiem przez Rio Grande, joga na SUPie, no a przede wszystkim próby surfowania w Oceanie. Nie zdążyłam, a raczej nie chciałam i nie musiałam, skorzystać z darmowych plażowych leżaków (sic!) i zniżek w beach barze 😉 Kawę miałam w Esplanada do mar, w której pomagałam przez trzy dni, a na leżakowanie na plaży ani nie miałam czasu ani ochoty. Piszę, gdyby ktoś chciał namiary na miejscówkę i był ciekaw, co musiałam robić w zamian za taki pakiet 😉

Jeden z moich obowiązków, wynoszenie desek na plażę.

A robić musiałam właściwie niewiele. Rano (9:30) wyciągałam deski z szopy (nie wiem jak inaczej nazwać ten mały drewniany budynek, zwany surf school), rozwieszałam pianki na wieszakach, uwalniałam leżaki zabezpieczone metalową liną, a co drugi dzień zamiatałam… piasek z podestu 🙂 Godzina. Wieczorem (18:30) powtórka, w drugą stronę i bez zamiatania. Pół godziny. I tyle. Pracy było niewiele, więc po kilku dniach szef oznajmił mi, że strasznie mu przykro, ale nie ma już tu dla mnie pracy. Laurence miał odtąd kopać dziurę na powstającym surf campie, a ja straciłam robotę. Było im jednak tak głupio, że pozwolili nadal bez limitu korzystać ze swojego sprzętu. Nie zdążyłam, więc mocno zapłakać na utratą pracy 😉 Co więcej, z darmowych lekcji surfingu i noclegu na campie, skorzystał mój kumpel Niko, który przyjechał odwiedzić mnie na kilka dni.

Uwalnianie plażowych leżaków.
Rozwieszanie mokrych pianek.
Najlepsze. Zamiatanie piasku.

Wpis krótki, historia krótka, tylko fale były długie. Prosurferem nie zostałam, ale miałam przy tym tyle zabawy i wody w nosie, że zdecydowanie zaliczam akcję do udanych. Udało mi się wielokrotnie pokotłować w falach, zgubić soczewkę i pływać z jednym okiem, surfować na brzuchu do samego brzegu i złapać góra trzy fale 😉 Zdecydowanie potrzebuję więcej godzin w wodzie, z drugiej strony Ocean wysysa tyle energii, że starcza jej na 1,5 godziny pływania. Będę próbować na Fuerteventurze, swojej ukochanej wyspie, na której przyszło mi mieszkać przez kilka miesięcy. I gdzie próbowałam już kiedyś przygody z surfingiem. Podobno na zdjęciach wyglądam pro, w wodzie jeszcze nie. Jeszcze… 😉

Laurance, kumpel z pracy i instruktor surfingu w jednym.

Cennik

Zabawa nie jest wcale taka droga, Tygodniowy kurs? Pojedyncze lekcje? A póżniej samodzielne wypożyczanie deski i podpatrywanie innych. Na pewno warto mieć swoją piankę. Stara zasada mówi bowiem, że albo ktoś w piankę sika, albo kłamie, że nie sika.

Warto tylko pamiętać, aby deski zbytnio nie uszkodzić, bo to niestety słono kosztuje. Przykładowy cennik dziur i rozcięć? Proszę bardzo 🙂

Surf school w Portugalii i przykładowy cennik szkód.

Ps. Podobno każdy prosurfer ma swój rewir, swoją plażę i biada temu, który złapie falę, na którą on czekał cały dzień, miesiąc, a może nawet życie. Dla mnie fala to fala, łapię każdą jak leci, ale prawdziwy prosufer byle czego łapać nie będzie. I gdy przychodzi taka fala gigant, lepiej nie stać mu na drodze. Niepotwierdzona plotka, jest taka, że gdy zwinie się taką falę, to później nie ma jak wracać do domu z przebitymi oponami.

FacebookEmail

1 thought on “Surf school w Portugalii – dlaczego wylali mnie z pracy ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *